Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seriale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seriale. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 stycznia 2011

Moda na sukces

Twórcy: William Joseph Bell, Lee Philip Bell
Do obejrzenia: TVP 1
Rok: 1987- ... (do końca świata)
Gatunek: Opera Mydlana


Jeden z najpopularniejszych „tasiemców” cywilizowanego świata, który co dzień gromadzi przed ekrany telewizorów około 300 milionów widzów, ze 140 krajów, zaciekawionych, co dzisiaj słychać u Forresterów, Spectra’ów i reszty.
Ta mydlana opera opowiada o życiu właścicieli domów mody rodzin Forrester i Spectra. Oprócz rozwijającej się kariery zawodowej problemy tych dwóch zwaśnionych klanów toczą się wokół pieniądza, romansów, zdrad i intryg.
Rodzinę Forresterów poznaliśmy podczas przygotowań do ślubu Rigde’a z Caroline Spencer. O wydarzeniu dowiaduje się również Brooke Logan, wówczas studentka chemii. Uświadamia sobie, że Eric Forrester (głowa rodziny) spotykał się z jej matka, w latach szkolnych. Wkrótce Brooke poznaje niedoszłego małżonka i wszystko się zaczyna…
Życie towarzyskie bohaterów do najprostszych nie należy zdradzają się, rozstają, schodzą się z powrotem. Oczywiście prym w romansach wiedzie Brooke, tak, więc zdążyła być 6 razy żoną Rigde’a, dwa razy jego teściową, trzy razy bratową (jedno małżeństwo z Thornem Forresterem i dwa z Nickiem Marone), przez nią rozpadło się pierwsze małżeństwo jej starszej córki (zaszła w ciążę z mężem Bridget), jak również spędziła noc z pierwszym chłopakiem swojego drugiego dziecka Hope. Jak widać Logan prowadzi towarzyski tryb życia, ale nie ona jedyna. W związkach pozostałych bohaterów również można się pogubić, a rodzące się pary, zaczynają być niemal kazirodcze, więc należy podziękować matce Ridge’a – Stephanie, że nie jest on biologicznym synem Erica... Byłoby ciężko w innym razie…
Piękni i bogaci – tak tłumaczyć można oryginalny tytuł. Bogaci może są, ale czy piękno nie umknęło w ciągu tych 20 lat? Dobrze, że w Los Angeles pracują dobrzy chirurdzy – plastycy, a z drugiej strony wciąż przybywa nowych młodych i pięknych aktorów, skutecznie wypełniających lukę po tych starych i już troszkę mniej ładnych.
Jedyne, co się tu rozwija to intrygi i rozterki sercowe. Akcja jest nudna i przewidywalna. Gra aktorska też daje dużo do myślenia. Dialogów najlepszy scenarzysta nie wymyśla, są bezbarwne i nijakie.
Coś jednak przyciąga tych wszystkich widzów. Wątek rozpoczęty w jednym odcinku, kończy się dopiero w następnym albo kolejnym. Biedny oglądający zaciekawiony jak się to skończy, włącza program następnego dnia i kolejnego i tak już od dwóch dekad The Bold and The Beatiful są stałymi gośćmi w niejednym domu.

Autorem tekstu jest
Kasia Pompka

czwartek, 6 stycznia 2011

Zdarzyło się jutro

Twórcy: Gary Nelson, Bob Brush
Do obejrzenia: AXN, Internet
Rok: 1996 – 2000
Gatunek: Dramat, Familijny, Fantasty


What would you do, if you had 24 hours to change the feature?” – pyta na początku każdego odcinka Gary Hobson.
A Ty co byś zrobił, gdybyś wiedział, co wydarzy się następnego dnia? Starałbyś się coś zmienić, zrobił coś dla własnej korzyści, a może po prostu byś to zignorował? Pewnemu mieszkańcowi Chicago zdarza się to codziennie… Co robi z tym faktem…?
Gary’ego Hobsona, byłego maklera, po wprowadzeniu się do nowego mieszkania, zaczyna odwiedzać niezwykły gość. Co rano, punktualnie, o 6.30, u drzwi czeka na niego rudy kot, przynoszący mu za każdym razem wydanie jutrzejszego Chicago Sun - Times. Gary nie dostaje tych gazet, dlatego bo jest szczęściarzem, by mógł się rozerwać podczas nietypowej lektury, czy aby poznać wyniki dzisiejszego lotka. Wykorzystuje poznane wcześniej tragiczne fakty, aby nim zapobiec i zmienić ponure „przepowiednie”. Ratuje ludzi przed śmiercią, kalectwem, udaremnia kradzieże, wypadki i wykonuje tym podobne spektakularne czyny, nieraz narażając przy tym swoje własne życie. Podporą w tej jakże trudnej misji stają się jego przyjaciele Marissa Clark i Chuck Fishman, służący radą oraz nieraz pomagają Gary’emu własnymi rękami w „ratowaniu świata”.
Interesujący pomysł na scenariusz, ciekawa akcja i pomysł stworzenie ze zwykłego szarego, zjadacza chleba, bohatera ratującego ludzi, nie za pomocą super mocy, telepatii czy innych zdolności, ale dzięki sprytu i w dużej mierze szczęściu. Early Edition zaliczane jest do gatunku dramat, ale znaleźć można i parę zabawnych sytuacji (dzięki odtwórcy roli Chucka – Fishera Stevensa).
Serial godny zobaczenia i uwierzenia w to, że bohaterów również można spotkać wśród zwykłych ludzi (mimo niezwykłych okoliczności).

Autorem tekstu jest:
Kasia Pompka

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Ally McBeal

Twórcy: David E. Kelley
Do obejrzenia: Internet, Tvn Siedem
Rok: 1997-2002
Gatunek: komedia, dramat, obyczajowy


Mówią kultowe "Sześć stóp pod ziemią", mówią kultowe "Skrzydła" czy też kultowi "Przyjaciele". Zgadzam się – wszystkie trzy tytuły jakoś zawierają się w zbiorze seriali które są po prostu lepsze- część przekazuje większą treść [wykreślamy "Przyjaciół" i "Skrzydła", zostawiamy "Sześć stóp pod ziemią]. Ale dla mnie jest jeden serial który góruje nad całą resztą – dlaczego? Nie wiem, spróbuję na to pytanie odpowiedzieć gdzieś w tekście.

Nie był to standardowy lid, gdyby taki był powinno być napisane całkiem prosto – kultowa "Ally McBeal".

Serial Ally McBeal produkowany w latach 1997-2002 opowiada o losach prawniczki Ally McBeal. Dziewczynę poznajemy w przełomowym momencie – właśnie zwalnia się z kancelarii prawniczej i spotyka Richarda Fisha.

Richard jest kolegą Ally z czasów studiów, został prawnikiem ponieważ prawo pozwala zarobić kasę – dużo kasy. Jest również amatorem kobiecych obwisłości – taki fetysz, oraz prawienia własnej filozofii życiowej – fishyzmów.

To jednak nie jedyna zabawna postać w serialu – jest ich cała masa. Tak naprawdę każda postać jest komediowa – może oprócz wielkiej miłości Ally Billego. On staje się postacią komediową dopiero w sezonie 3 – dlaczego? Nie zdradzę.

Serial łączy w sobie humor, dramat z przesłaniami życiowymi i babskie kino. Wszystko jednak jest idealnie wymierzone, dlatego też spora liczba moich męskich znajomych zaczęła oglądać Ally McBeal po tym jak opowiedziałem to i owo.

Może teraz nieco o tych "przesłaniach". Serial bardzo często zmienia klimat i nastrój– szczególnie w późniejszej części serialu. A twórcy za każdym razem w jakiś sposób sprawiają że zastanawiamy się nad tym i owym.

Większość ludzi żyjących w naszych czasach, nawet nie oglądający więcej niż jeden odcinek znają jeden z elementów serialu – halucynacje Ally. Fantazjami to chyba nazwać nie można – ponieważ zdarzają się odcinki że Ally ucieka przed halucynacjami a przed fantazjami się tego nie robi. Przykład? Ally w odcinku trzeciego sezonu, ucieka przez ulicę goniona przez Glorię Gaynor.

Są jednak również odcinki zupełnie inne, poważne – jak Świąteczna Parada. Całkiem na czasie w najbliższych dniach. Odcinek opowiada o mieszkańcach miasta, w którym strażacy zgineli podczas akcji. Burmistrz odwołuje legendarną w mieście paradę, a także nie zezwala na żadne parady niezależne. Słowem – odwołuje święta.
Na czterech płytach ścieżki dźwiękowej Ally McBeal znajdziemy wiele świetnych piosenek. Zwykle, są one zaśpiewane przez Vondę Shepard. Są jednak kawałki zaśpiewane przez inne osoby – np Tinę Turner, która również gościnnie wystąpiła w serialu czy Roberta Downey Jr'a.

Serial polecam naprawdę każdemu. Nic innego nie mogęzrobić w stosunku do serialu gdzie podczas jednego odcinka płaczemy ze wzruszenia, a podczas kolejnego owszem – płaczemy – ale ze śmiechu? Nie wytłumaczę dlaczego uważam serial za "kultowy". Po prostu nie jestem w stanie. To trzeba obejrzeć, przynajmniej kilka odcinków. Jestem pewien że większość się do niego przekona, no chyba że podejdziecie do tego bardzo sceptycznie.

 


Autorem tekstu jest:
Damian Łukowiak 

niedziela, 19 grudnia 2010

Moje tak zwane życie.

Twórcy: Winnie Holzman
Do obejrzenia: Internet
Rok: 1994 - 1995
Gatunek: Dramat, familijny, obyczajowy

Pamiętam ten serial z telewizji, czasy pierwszej kablówki. Miałam z trzynaście lat, uwielbiałam Nirvanę i zakochałam się w Jordanie Catalano. Zazdrościłam Angeli, że w jej szkole wszyscy chodzą w koszulach w kratę i glanach, a jej przyjaciółka ma najbardziej szalone pomysły pod słońcem. I chciałam, by moje tak zwane życie, było życiem tych amerykańskich nastolatków z początku lat 90…
Do serialu powróciłam całkiem niedawno, z sentymentu i by sprawdzić, czy wielki zachwyt z tamtych lat, to jedynie fantazja młodzieńcza. Jakże miło się rozczarowałam. Jordan Catalano nadal był przystojny (i już wiem dobrze, że to Jared Leto), a bycie Angelą (Clarie Danes) nadal pozostaje kusząca perspektywą. Ten serial, choć amerykański, jest mądry. Tak, mądry. Epitet jest naprawdę właściwy. Nie ma rewii mody i szalonych intryg, są prawdziwe problemy, i co najciekawsze dylematy te przedstawione są zarówno z punktu widzenia młodej dziewczyny jak i jej rodziców. Może z dzisiejszej perspektywy bywa nieco moralizatorski, ale to nie przeszkadza. Wówczas, i chyba dzisiaj również, był to jedyny produkt Made In USA, z którego główną bohaterką mogłam się w pełni utożsamić. Angela czuje się czasem brzydka, kocha najbardziej zbuntowanego chłopaka w szkole, walczy z nadopiekuńczymi rodzicami i czasem bardzo chce być dorosła, by za chwilę wtulić się w ramiona taty. Jest zwyczajna, jest dokładnie taka jak ja, czy każda inna nastolatka. No, powiedzmy- myśląca nastolatka. Nie gwarantuję, że produkcja (z resztą całkiem hojnie nagrodzona) spodoba się fankom „Zmierzchu” czy „Plotkary”. Pewna jestem, że warto zaserwować go młodszemu rodzeństwu, bo jest niezłym „pomocnikiem” w podjęciu rozmowy na poważniejsze tematy. Polecam gorąco.

Autorem tekstu jest:
Milena Wrzesień

czwartek, 16 grudnia 2010

Cudowne lata

Twórcy: Bob Brush
Do obejrzenia: Comedy Central Family
Rok: 1988 - 1993
Gatunek: Dramat, familijny, komedia, obyczajowy 

Piosenka With a litlle help from my friends Joe Cocera kojarzy się nie odmownie z jednym z seriali lat 90.tych. „Cudowne lata” to opowieść o jednej z amerykańskich rodzin – Arnoldów, żyjących w latach 60.tych. Serial jest swego rodzaju pamiętnikiem Kevina - najmłodszego z rodziny, wspominającego lata dorastania, już jako dojrzały mężczyzna, a więc przedziera się zarówno sama opowieść jak i dygresje, jak narrator teraz z danym problemem by sobie poradził, jak widzi pewną sytuacje z perspektywy lat.
To nie sitcom o słodkiej rodzince uśmiechającej się do siebie, przy podawaniu soli, której największym problemem są złe stopnie dziecka. Młodego Kevina dotykają wszystkie problemy i rozterki związane z wiekiem dojrzewania, a więc problemy z nauczycielami, nieugięci rodzice, nieznośne rodzeństwo i pierwsze rozterki miłosne, (przez cały ten okres dotyczące praktycznie jednej i tej samej dziewczyny). Próby stawania się dorosłym, bywają bardzo bolesne, ale to oczywiście powoduje, że główny bohater jest coraz silniejszy psychicznie i przygotowuje jego do stawiania czoła nieznanej przyszłości. Mimo tak poważnym problemom Arnoldów dotyka również wiele zabawnych problemów i sytuacji rozśmieszające widzów. Każdy odcinek zachęca do obejrzenia następnego.
Bardzo lubię Cudowne Lata z prostej przyczyny, ten film faktycznie jest o zwykłych, nudnych ludziach i o ich codziennych rozterkach, z którymi utożsamiają się nasze własne, a więc nikt nagle nie dostanie AIDS, ani nie złamie kręgosłupa spadając ze schodów. Bo problemy zwykłych ludzi, a zwykłych ludzi z telenowel, jednak dość poważnie się różnią.

Autorem tekstu jest:
Kasia Pompka

czwartek, 9 grudnia 2010

Misfits

Twórcy: Howard Overman
Do obejrzenia: Internet, E4
Rok: 2009 – do teraz
Gatunek: komedio- dramat,
since fiction, młodzieżowy
Długo poszukiwałam godnego zastępcy serialu „Skins” i naprzeciw wyszedł mi kanał, który jest odpowiedzialny za tę produkcję. „Misfits” to wybuchowa mieszanka typowej brytyjskiej dramy, w której dzieciaki nie boją się przekląć i ubrudzić oraz elementu since fiction. Nierzadko powiadają: oto masz „Skins” i „Heroes” w jednym.
Podeszłam sceptycznie, bo  seriale since fiction dość szybko zamiast zaskakiwać, zwyczajnie mnie śmieszą. A superbohaterów rodem z Ameryki traktuję pastiszowo. Jednak oto jest serial brytyjski, a jak wiadomo, Anglicy nie szczędzą czarnego humoru nigdzie. I tak jest w tym przypadku. Grupa młodocianych przestępców zostaje niespodziewanie obdarzona nadprzyrodzonymi mocami. Co ciekawe, moce te są jakby przedłużeniem ich najbardziej charakterystycznych cech, i tak choćby nieśmiały, zamknięty w sobie Simone potrafi być niewidzialny, a piękna i świadoma swej seksualności Alisha, po dotknięciu przez mężczyznę wzbudza w nim fale niezdrowego pożądania. Grupka naznaczonych staje przed absurdalnymi, a nierzadko mrożącymi krew w żyłach zadaniami i niemal każdego dnia odkrywają, że świat wokół zwariował. Wszystko to osadzone jest w typowych brytyjskich blokowiskach, dość obskurnych pubach i klubach, gdzie sex i narkotyki są przystawką do dobrej zabawy. Seria pierwsza wciąga, więc niemal automatycznie przeszłam do oglądania drugiej. Ta nieco rozczarowuje fanów dramy i zagłębiania się w psychikę bohaterów na rzecz coraz bardziej pokręconych wydarzeń „nie z tego świata”. Jednak to jest nadal najlepszy serial dla młodzieży, który można śledzić tu i teraz. Zachęcam.
Autorem tekstu jest:
Milena Wrzesień

czwartek, 2 grudnia 2010

Spadkobiercy

Twórcy: Dariusz Kamys
Do obejrzenia: TV4,
Comedy Central, Internet
 

Rok: 2009 – do teraz 
Gatunek: opera mydlana, teatr improwizowany


Kto nie widział, czy chociaż nie słyszał o takich niezapomnianych serialach jak „Moda na sukces”, „Dynastia” czy „Dallas”. Serial kabaretowy „Spadkobiercy” jest parodią opery mydlanej, która gości (stety, niestety) na ekranach naszych telewizorów, już od paru dobrych lat.
Akcja rozgrywa się w Los Angeles, w posiadłości państwa Owensów. Głównym bohaterem jest Jonathan Owens (Artur Andrus)- właściciel prężnie rozwijającej się fabryki szkła, weteran z Wietnamu, a zarazem głowa rodziny. Jego starszy syn Billy (Marcin Wójcik) w przyszłości ma przejąć interes ojca, stwarza wrażanie najbardziej stonowanego i ułożonego z trójki rodzeństwa, (lecz to tylko pozory). Młodszego George’a (Robert Górski) wciąż trapią przeróżne problemy oraz dylematy, poza tym zmaga się z licznymi nałogami. Ostatnim z dzieci Jonathana jest Dorin (Joanna Kołaczkowska), (w dzieciństwie porwana i przetrzymywana w łazience, dla 10 $ okupu), zakochana w Kenie Heighly, emigrancie z byłej Czechosłowacji przewiezionym do Stanów w bagażniku trabanta. Jak w każdym „serialowym tasiemcu” występuje przyjaciel rodziny (Warren zawsze służący dobrą radą), jak i wróg (Frank Dealer konkurent w interesach Owensa).
Zaletą scenariusza jest jego brak(!), tzn aktorzy dostają zarys sceny jaką mają odegrać, tuż przed wcieleniem się w role, a więc wszystkie dialogi i zwroty akcji są czystą improwizacją. Z racji tego, że odtwórcy ról nie są przygotowani, a nawet nie mają czas na przemyślenie, tego, co mają powiedzieć sceny są spontaniczne i przekomiczne. Co trochę zdarzają się niekontrolowane wybuchy śmiechu, które postacie starają się zatuszować aktem rozpaczy czy nagłego ataku gruźlicy, co w rzeczywistości jeszcze bardziej rozbawia publiczność. W każdym odcinku zapraszany jest gość specjalny (aktor, satyryk, jednym słowem celebryta), któremu powierzana jest epizodyczna rola. Ma ona zostać odegrana bez wcześniejszego przygotowania, oczywiście.
Odtwórcami głównych ról są najlepsi polscy kabareciarze z Górskim i Andrusem na czele, a więc nie widzimy aktorów na siłę starających się rozbawić publiczność (nie licząc gości, którzy swoją drogą i tak dają radę), tylko ludzi znających się, że tak powiem, na rzeczy. W końcu żyją z rozbawiania publiczności, a to jest główny cel serialu.
Muzyka grana jest na żywo, a więc w zależności jak aktorzy mają zamiar rozegrać daną scenę, orkiestra nadaje temu odpowiednie tło. Płynnie przechodzi z nostalgicznych grzmień, przez pełnych napięcia jazgotów, aż do radosnych kawałków.
Spadkobiercy” to chyba jeden z nielicznych seriali, których naprawdę nie da się przewidzieć, bo w końcu, kto wie, co siedzi w głowie jednego, czy drugiego. Każdy odcinek jest naszpikowany potknięciami kabareciarzy, ale i próbą rozbawienia nie tyle publiczności, co współtowarzyszy na scenie. Na pozór poważne rozmowy o przyszłości firmy, kończą się na gejowskiej przeszłości Billy’ego. Jednym słowem serial jest godny obejrzenia i pozwolenia sobie na uśmiech w ponure dni.

Autorem tekstu jest:
Kasia Pompka

środa, 1 grudnia 2010

Grey`s Anatomy

Twórcy: Shonda Rimes
Do obejrzenia: ABC, Foxlife, internet, czasem Polsat
Rok: 2004- do teraz
Gatunek: Dramat, Obyczajowy

W filmach „Scream” często mówiło się o tym że horrory mają swoje zasady. Od takiej najprostszej jak „nie idź tam gdzie coś stuka” po „nie myj twarzy przy umywalce bo ktoś pojawi się za Tobą”. Zasady w podobny sposób chyba działają przy dramatach. Bo „Grey's anatomy” też takie ma.

Brzmią jednak inaczej. Ale widz oglądając może być pewny że pacjent który komuś wyznał miłość umrze. Być może dostanie nagle ataku, zwymiotuje na kogoś. A Ci którzy mają prosty zabieg- umrą w trakcie, zapadną w śpiączkę lub pojawią się komplikacje.

Grey's Anatomy jest emitowane w stacji ABC od 2004 roku. Główną bohaterką jest Meredith Grey, córka znanej na całym świecie Ellis Grey – wybitnej chirurg. Meredith właśnie zaczyna staż w szpitalu Seattle Grace. To właśnie on jest głównym miejscem akcji serialu. To w nim bohaterowie przeżywają swoje sukcesy, porażki, zakochują się, umierają, przeżywają i wiele innych rzeczy. No i uprawiają seks w kantorkach.

Każdy odcinek serialu przedstawia osobny przypadek który trafia do szpitala. Są one jednak traktowane o wiele mniej szablonowo niż np. w serialu doktor House gdzie podejście do pacjentów przypomina serial „Charmed”.

Serial trwa 7 sezon i choć wiele się już w nim zmieniło, kilka osób opuściło obsadę serialu – ten wciąż nie nudzi. Bo sposób kręcenia na wyjątkowo powolny, dialogi pełne pauz i tak dalej nie są konsekwencją tego że to już 7 rok produkcji. Taki sam styl wypowiedzi był podczas pierwszych odcinków serialu. Być może miało to od razu na celu zamaskowanie tego, że kiedyś odcinki wydawać się będą pisane i reżyserowane w tym samym stylu – a tak naprawdę zabraknie pomysłów.

Na to jednak nie wygląda, nie tak dawno zakończył się 6 sezon serialu. A finał był taki, że chyba każdy widz amerykańskich seriali [ również u nas, w Polsce] wie jak wyglądał finał serialu.

Jest jednak jeden poważny według mnie minus serialu, wcale nie jest nim „monotonność” odcinków. Jest nim dramatyzm. Bo choć uwiebiam w serialu to że wciąż potrafi widza coś wzruszyć – nie widzę w tym sensu. Serial ma w tym wypadku dziwną polityke, jest smutny bez powodu. Piszę tak nie bez powodu, w moim ulubionym i wręcz kultowym dla mnie serialu Ally McBeal jeżeli następowały smutne momenty, dramatyczne – wydawały się mieć jakąś podstawę. Nie były smutne ot tak dla zasady.

Na plus GA zdecydowanie trzeba zaliczyć realizm operacji. Pamiętam jak Izzie Stevens wędrowała po zniszczonym parkingu na parowcu. Znalazła przygniecionego przez samochód człowieka. W bardzo wielkim skrócie, mogę powiedzieć że postanowiła zmniejszyć ciśnienie w jego głowie dlatego... wzięła wiertarkę i podziurawiła głowę. Nie byłoby w tym nic takiego, jeżeli nie to że.... wyglądało jakby naprawdę wiertarką dziurawiła aktorowi głowę! Podobnych sytuacji można spotkać wiele, w finale sezonu 4 skalpelem jedna z postaci rozcina nogę. Idealnie widać jak krew wypływa pod wpływem cięcia.

Odcinki oczywiście są doprawione sporą ilością humoru. I to sprawia że serial wydaje się być idealnie wyważony pod pewnymi względami.

Serial „Grey's anatomy” mogę zdecydowanie polecić każdemu. Być może starsze osoby będą oburzone tym jak tryb życia i sposób prezentowania szpitala jest odmienny od rodzinnego „Na dobre i na złe” ale powinny docenić serial. Bo jest on naprawdę dobry. Naprawdę dobry. Seriously*.




  • Kto ogląda serial, ten wie o co chodzi. XD
Tekst napisał: Damian Łukowiak

piątek, 26 listopada 2010

Great teacher Onizuka

Reżyser: Takeshi Watanabe, Noriyuki Abe,

Scenariusz: Masashi Sogo, Yoshiyuki Sugam, oparte na mandze GTO

Muzyka: Miwaku Okuda, Kirari

Rok: 1999-2000

Gatunek: anime, obyczajowy, komedia, dramat

Długość: ~25 minut (43 odcinki)



Kiedy myślimy o anime najczęściej mamy przed oczami wesołe komedyjki utrzymane w klimacie fantasy. Ciężko nawet sobie wyobrazić poważne anime, opowiadające o życiu w sposób dosadniejszy niż filmy fabularne. GTO jest przykładem właśnie serialu odstającego od reszty. Dlaczego? Mamy tutaj niezwykle realistycznie opisaną historię byłego szefa gangu motocyklowego, który był postrachem wszystkich innych takich band, nawet policji. Pewnego dnia postanawia się ogarnąć, zmienić życie i zarabiać legalnie, ale nie robić za dużo. Wpada na, jakże ułudny, pomysł zostania nauczycielem w liceum – w końcu - piękne dziewczyny dookoła i niewiele do roboty poza kartkówkami i czytaniem z książek…


Już pierwszego dnia w szkole okazuje się, że rzeczywistość jest bardziej brutalna, niż dotychczas się mogło wydawać. Klasa Onizuki okazuje się być pogromcą nauczycieli, jak sam Onizuka się dowiaduje – żaden nie wytrzymał pełnego roku, a ostatnia wychowawczyni wylądowała w ... nie powiem, ot taka zachęta. Dostając solidny wycisk przez pierwsze dni wpada na pomysł… 

…zostania najlepszym wychowawcą w całej Japoni! Zaczyna rozmawiać z podopiecznymi, przekonuje do siebie klasę pomagając im w rozwiązaniu ich problemów, ba, nawet ich rodzin! Szczególnie w pamięci zapadł mi odcinek w którym to Onizuka został oskarżony przez jednego ucznia o podrywanie jego matki (ojciec zginął). Jak potem się okazało – niesłusznie, jednak bez szczegółów. 

Oprócz głównego wątku jakim jest praca Onizuki z jego klasą, mamy także kilka pobocznych, z których najciekawszy jest flirt (a może już romans?) Onizuki z pewną nauczycielką oraz komiczny konflikt z zastępcą dyrektora szkoły, który sobie wmówił, że całe zło spadające na jego rodzinę (a w szczególności ukochane auto) jest winą feralnego, młodego nauczyciela.


Atutem serialu jest również specyficzna kreska i animacja, znacznie różniąca się od innych anime – postacie się bardziej realistyczne, proporcje płci pięknej naturalne a miasto żyje! W jakże wielu serialach miasta świecą pustką lub są tylko tłem – tutaj jest inaczej. Udźwiękowienie GTO należy sklasyfikować jako wybitne. Rockowe brzmienia i "balladowo-popowe" kawałki skutecznie pomagają zagłębić się w ten serial, a że synchronizacja pomiędzy akcją a podkładem muzycznym jest perfekcyjna… nie sposób w paru odcinkach powstrzymać się od uronienia łez – tak jest!


Great teacher Onizuka polecam wszystkim osobom, które oczekują dojrzałego serialu animowanego, okraszonego nieco absurdalnym poczuciem humoru.  

Autorem tekstu jest:
Łukasz Chojnacki 

czwartek, 25 listopada 2010

Hellsing Ultimate

Reżyser: Tomokazu Tokoro
Scenariusz: Hideyuki Kurata, Yousuke Kuroda, oparty na mandze Hellsing
Muzyka: Hayato Matsuo
Rok: 2006-obecnie
Gatunek: anime, dramat, thriller, akcja
Długość: odcinek ~50 minut (na razie 7 odcinków, czekamy na 8 część)

O wampirach ostatnimi czasu dużo się słyszy, serial „Czysta krew” jest zdecydowaniem najlepszym fabularnym przedstawieniem świata tych pełnych ekstrawagancji istot. O produkcji typu „Zmierzch” przykro się wypowiadać. Jednak zanim zapanowała era milusich wampirków , a potem brutalnych orgii, gdzieś daleko na wschodzie, w Japoni na podstawie mangi powstał Hellsing Ultimate*. Brutalny, kontrowersyjny ale niesamowicie klimatyczny serial opowiadający historię na długo zapadającą w pamięci. Tytułowy Hellsing to Zakon Królewskich Protestanckich Rycerzy Agencji Hellsing, tak jest, akcja rozgrywa się w Wielkiej Brytanii. Agencja zajmuje się zwalczaniem wampirów, które atakują ludzi i zamieniają ich w ghoule – bezmyślne istoty. Co dziwne w jej szeregach pracuje wampir najwyższej klasy – Nosferatu Alucard, arogancki i cyniczny, ale wierny swojej pani, lady Integral, będącej spadkobierczynią Hellsinga.
Główna bohaterka, policjantka Victoria Seras, która na początku jest człowiekiem, w wyniku źle przemyślanej akcji staje przed wyborem – umrzeć czy żyć wiecznie? Wybiera wiadomą opcję. Ugryziona przez Alucarda, musi wstąpić do agencji i nauczyć się żyć na nowo. Przy okazji walcząc z wampirzym pociągiem do krwi.

Wraz z rozwojem fabuły coraz bardziej pochłania nas mroczny, nieraz absurdalny świat w którym nie ma dobra, za to zło jej wszędzie. Główną osią fabularną jest walka Hellsinga z organizacją nazistowską, która za czasów II WŚ prowadziła badanie nad überżołnierzami. Efektem tych prac było stworzenie chipu, zamieniającego ludzi w „syntetyczne” wampiry. Jednocześnie, w tle rozgrywa się druga fabuła – konfliktu agencji Hellsing z… Watykańską Organizacją Iscariote! Niezwykle odważnym posunięciem było ukazanie państwa kościelnego, jako mściwego i rządnego władzy. Nie zdradzając za bardzo fabuły – w pewnym momencie Iscariote, wzywa pod broń wszystkie zakony rycerskie aby ruszyć na odsiecz płonącego Londynu (tak jest, potajemnie nadal istniały). 
Sympatyczny i nieco luźniejszy jest wątek konflitku między Akucardem a ojcem Andersenem (najlepszym agentem Watykanu) - widok okładających się po mordach  "asów" swoich agencji jest komiczny.
Wyjątkową atmosferę serialu tworzy świetna oprawa muzyczna, utwory są operowe, jak i ostre rockowe – ciarki przechodzą po plecach. Wszystko doskonale zgrane z akcją.
Ciężko tak rozbudowany fabularnie serial zamknąć w kilku zdaniach, czy nawet stronie A4. Jeśli kochacie anime, a chcecie zobaczyć coś poważnego i zupełnie innego niż wszystko co widzieliście – sięgnijcie po Hellsing Ultimate – taki serial jest tylko jeden!

* Przed Hellsing Ultimate, powstał Hellsing, serial luźno powiązany z mangą, jednak ze jeszcze lepszą oprawą muzyczną – polecam kawałki „World without logos” oraz "Soul rescuer", aby się przekonać!


Autorem tekstu jest:
Łukasz Chojnacki

wtorek, 23 listopada 2010

Gossip Girl

Twórcy: Josh Schwartz, Stephanie Savage
Do obejrzenia: Internet, TVN7, The CW
Rok: 2007- trwa nadal
Gatunek: Młodzieżowy, dramat, obyczajowy


Z tej strony Plotkara, Twoje jedyne źródło informacji o skandalicznym życiu elit Manhattanu. Kim jestem? To jedyny sekret, którego nigdy nie zdradzę. Wiem, że mnie uwielbiacie…”
Tak oto zaczyna się każdy odcinek młodzieżowego serialu, który od 2007 roku bije rekordy popularności nie tylko wśród amerykańskich nastolatków. Serena, Blair i Jenny (bohaterki serii) doczekały się własnych linii ubraniowych w znanej sieciówce, a opaska z kokardą wypromowana przez pannę Waldorf jest na głowach wszystkich fashionistek od trzech lat. Co takiego ma ten serial, ze dziewczęta szaleją?
Otóż intryga goni intrygę, fabuła się gmatwa, a wszystko to w wyższych sferach. Można rzec- „Dynastia” dla współczesnych nastolatków. Okazuje się, że przypadkowo poznany chłopak, do którego serce zabije mocniej może się okazać nieomal bratem, a największy wróg, to jednocześnie najlepszy kochanek. Wszystkie te informacje są skrycie zbierane i publikowane przez Plotkarę- adminkę najsłynniejszej strony z plotkami, która niemal kieruje życiem Upper East Side. Bohaterowie nie mają łatwo, ale za to… Są piękni, bystrzy (bo i filozofię znają, i biznesem się interesują, a ich filmem numer jeden jest „Śniadanie u Tiffaniego”) i piekielni bogaci. A jeśli funduszy nie maja za wiele, to przynajmniej jakiś talent, ot choćby projektowanie ubrań. I tak się kręci już czwarta seria, coraz bardziej niedorzecznie, coraz drożej (bo odcinki nawet w Paryżu robione były!) i coraz więcej gwiazd się przewija przez obsadę, np. Lady Gaga, William Baldwin, Robyn czy Hillary Duff.
Po cóż to oglądać? Jest kilka powodów, np. dla rozluźnienia i zabicia czasu, bo „odmóżdżanie” przyda się każdemu. Dla Nowego Yorku grającego pierwsze skrzypce. Można też dla pięknych kreacji, bo moda to jeden z głównych tematów bohaterek, które nie tylko chadzają na pokazy, same je organizują, same projektują, to jeszcze wyznaczają trendy w świecie realnym, jak już wspominałam. I dla podtrzymania konwersacji z młodszą siostrą. To naprawdę działa!
                                                                                                        X.O.X.O.
                                                                                                        Plotkara
Autorem tekstu jest:
Milena Wrzesień





Nikita


Twórcy: Craig Silvrestein, Danny Cannon
Do obejrzenia: Internet
Rok: 2010
Gatunek: Akcja, Dramat, Thriller




Historia Nikity zaczęła się w roku 1990, kiedy to Luc Besson stworzył film „Nikita”. Francuski obraz opowiadał o kobiecie, której wyrok śmierci za włamanie do apteki został w tajemniczy sposób anulowany- w zamian miała pracować dla tajnej rządowej agencji. W tym roku w telewizji the CW została rozpoczęta emisja kolejnej- trzeciej już wersji tej opowieści.

Kiedy podchodziłem do obejrzenia odcinka pilotażowego nowej wersji Nikity, byłem nastawiony do niej bardzo wrogo. Dlaczego? Byłem pewien że ten serial będzie po prostu zły, nie podobały mi się plakaty promocyjne, nie podobało mi się samo to że scenarzyści nie mają własnych pomysłów więc odkopują pomysł na piękną zabójczynię. Po co nowa wersja, skoro w latach 90 był już serial Nikita?

Swoją drogą – nie przepadałem za nim. Z tymi wszystkimi negatywnymi odczuciami, włączyłem odcinek pilotażowy wersji „2010”. Powiem tyle – po wszystkim szukałem swojej szczęki pod biurkiem.

Serial jest przedstawicielem tego samego gatunku co np. „Xena wojownicza księżniczka” czy filmy „Tomb Raider”. Nazwa gatunku? „Piękna wątła laska bije po mordach multum przerośniętych facetów”. Gatunek po prostu durny, za to serial w tym durnym gatunku wręcz wybitny.

Główną rolę gra Maggie Q, dotychczas nieznana aktorka. W jej filmografii znajduje się dużo pozycji typu „Azjatka na ulicy”. Jej Nikita jest zupełnie inna od poprzednich. Fabuła również się róźni.

Nikita 3 lata temu uciekła z Division – w Polsce tłumaczonej zwykle na Sekcję. To w niej pracowała przez 3 lata jako morderczyni. Zrobiłą to po tym, jak Division zabiła jej ukochanego pozorując wypadek. Teraz razem z swoją młodszą kompanką – chce się na Division zemścić i ją zniszczyć.

Tutaj małe ciekawostki obsadowe – jedną z postaci, Alex gra Lyndsy Fonseca znana z 4 sezonu „Desperate Housewives” gdzie grała Dylan Mayfair. Oprócz tego w serialu gra znana z „the O.C” Melinda Clarke, w serialu gra równeż Shane West z „Walk to remember” i „the E.R”.

Każdy odcinek jest zaskakujący, najbardziej pilotażowy. Przez cały jego czas jesteśmy prowadzeni przez kolejne akcje z najlepszych filmów sensacyjnych, poznajemy relacje jakie łączą postacie a ostatnie minuty zmieniają spojrzenie na wszystko.

Póki co, zostało wyemitowanych 9 odcinków i najlepszą rekomendancją jest to że już został zamówiony przez CW drugi sezon serialu.

Jednak jak mówiłem – gatunek jest durny, zresztą jak całe pojęcie „filmów sensacyjnych”. To również przejawia się w Nikicie, i chodzi o bardzo proste aspekty. Na przykład w pilocie, podczas ostrzału Nikita zasłania się.. krzesłem. To jednak jedyny skrajny przykład jaki jestem w stanie podać, większość rozwiązań nie wybija się na tle innych filmów.

Twórcy reklamowali swój serial tym że potyczki mają być brutalne i realistyczne. Owszem, Nikita skręca czasem karki co wygląda powiedzmy „prawidłowo”, tak samo wygląda większość zabójstw czy postrzałów – zdarzają się jednak akcje jak ta z fotelem w które uwierzy bardzo nieliczna część widzów. A Maggie Q wszystkie akcje kaskaderskie wykonuje sama.

Serial polecam tak naprawdę każdemu, może poza gospodyniami domowymi czy osobami 40+ - serial łączy w sobie dramat – wątki jak ten z zemstą Nikity- akcję -typowe ostrzały- aż do thrillera – a tu może nic nie zdradzę ;). Tak więc każdy znajdzie sobie w nim coś dla siebie. Oczywiście w Internecie trwają wojny „która Nikita jest najlepsza” - ale rozłam opiniowy zawsze towarzyszył jakimś kontynuacją, remake'om i nikt tego nie zmieni. Ani „Nikita” ani żadna inna produkcja.

Autorem tekstu jest:
Damian Łukowiak 

Entourage

Twórcy: Doug Ellin, Mark Wahlberg
Do obejrzenia: HBO
Rok: 2004- do teraz
Gatunek: Komedia, dramat


Gangsta rap, nowe wozy, modelki, dyskoteki do białego rana i perełka produkcji - Ari Gold. To główne elementy które tworzą klimat "Entourage" - serialu o 4 przyjaciołach mieszkających razem w Los Angeles.

"Entourage", w Polsce znana bardziej jako "Ekipa" [ co sprawia że część myli go z serialem Agnieszki Holland] to męska odpowiedź na kultowy "Sex and the city". Ja jestem fanem obydwóch produkcji, a spoglądając na nie idealnie widać jak inny jest świat męski, od damskiego.

Bo w "Ekipie" też jest sex, też są kluby i rozmowy o seksie - jednak wszystkie te elementy są zupełnie inaczej zaserwowane widzowi niż w kobiecej produkcji "SATC".
Serial opowiada głównie o Vincencie Chase, to on ma być gwiazdą produkcji - w końcu spotyka znane z świata realnego gwiazdy, co noc śpi z inną kobietą a wszystko zakrapla najlepszymi alkoholami. Wszyscy jednak co oglądają serial wiedzą, że kto jak kto - ale Vince jest wybitnie w tej produkcji mdły.

Gwiazdą produkcji jest przede wszystkim Ari Gold - jego agent. Ari nienawidzi żydów, nienawidzi gejów, kłamie, manipuluje, klnie i obraża wszystkich dookoła. Powiedzmy sobie szczerze - jest gwiazdą serialu. Największą atrakcją jest jednak to, że postać Ariego jest odpowiednikiem osoby istniejącej naprawdę...

Podczas kolejnych sezonów historia staje się coraz bardziej ważna, choć w pierwszych sezonach wszystko sprowadzało się do żartów, gagów Ariego i pomniejszych wątków - ostatni jest już całkowicie fabularnym tworem. Czy to dobrze, czy to źle - nie wiem. Fakt że jest mniej śmiesznie, choć Ari nadal rządzi w swoim serialu. Bo to jego serial - nie Vince'a.

Kolejnym świetnym bohaterem jest Johny Drama - człowiek który był gwiazdą w latach 80,90. Johny to brat Vince'a, zapomniana gwiazda jednego serialu- Viking Quest. Jest to kolejna osoba, która przyćmiewa gwiazdę Vince'a.
Jednym z ciekawych tekstów Johna który pamiętam podczas szukania mieszkania w Beverly Hills jest "Pier**** Beverly Hills. Woda jest tutaj trzy razy droższa, a wszystko po to by móc powiedzieć że ma się ten sam kod pocztowy co Shannen Doherty".

Każdy odcinek jest wypełniony hip hopem, bikini, basenami, imprezami i alkoholem. A co więcej, pokazuje kulisy wielkiego świata filmu. Kolejnym atutem są gościnne występy gwiazd - w serialu wystąpił między innymi James Cameron, Christina Aguilera oraz wiele innych znanych osobistości.

Serial zdecydowanie nie jest dla dzieci, młodzieży owszem. Sam jednak myślę że prawdziwy target to osoby pełnoletnie. Bo choć teraz i 14-latki uprawiają sex, nie wydaje mi się by było całkowicie fajne było oglądanie przez niepełnoletnich serialu gdzie padają takie monologi:

"Listen sweetheart. You wanna call and butter me up with sympathy and then drop this on me because you think that I’m down and will take anything – let me explain this to you in a metaphor you will understand. I am sure there are guys who have fingered you in the ass long enough that eventually you let them fuck it. And now you think you got me bent over with your finger in my ass thinking I will let you do the same. I am not like you Dana. You will not FUCK ME IN THE ASS, VINCE WILL NOT PISS IN A CUP FOR YOU, OR ANYONE ELSE."

Serial właśnie zakończył sezon 7, twórcy zapowiedzieli już sezon ósmy. Sezon ósmy będzie jednak miał tylko 8 odcinków [ zawsze trwają niewiele ponad 20 minut] i będzie ostatnim sezonem. Zapowiedziano również, że jeżeli twórcy serialu w tym Mark Wahlberg wpadną na jakiś nowy pomysł - chłopcy, podobnie jak dziewczyny z SATC, wrócą w filmie kinowym.

Autorem tekstu jest:
Damian Łukowiak

poniedziałek, 22 listopada 2010

Skins

Twórcy: Jamie Brittain, Bryan Elsley
Do obejrzenia: Internet
Rok: 2007
Gatunek: Młodzieżowy, dramat, komedia


Seriale dla młodzieży… Sama kategoria sprawia, że ma się ochotę prychnąć. To przecież miałkie problemy nastolatków, którzy włócząc się po korytarzach nowoczesnych szkół prezentują designerskie kreacje prosto z wybiegów.
Skins jest inne. Skins jest lepsze. Skins jest legendą.
Moja przygoda z serialem zaczęła się podczas trwania pierwszego sezonu w Wielkiej Brytanii, bo to wyspiarska jest produkcja. Doszły mnie słuchy, że seria ta okrzyknięta jest jako skandaliczna, obsceniczna i.. prawdziwa. Nie potrzebowałam lepszej mobilizacji. No i wpadłam po uszy. Ekipa z Bristolu stała się mi więcej niż bliska. Po prostu- kumple!
Co jest takiego w tym serialu? Przede wszystkim bohaterowie z krwi i kości. Nie są idealni, nie mają pięknych domów na przedmieściach, ubierają się w sieciówkach i spędzają czas na balowaniu. Owszem, bywają zbyt dojrzali na swój wiek. Ich problemy- anoreksja, narkotyki, samotność, przypadkowy sex, nakazy religijne, to nie błahe dylematy. Nie radzą sobie z nimi, a wsparcie od rodziców nie przychodzi. Dorośli są potraktowani niezwykle groteskowo, ironicznie i często bywa, że to ich pociechy lepiej radzą sobie z natłokiem nieoczekiwanych zdarzeń.

Scenariusz do serialu pisali młodzi ludzie, studenci i to właśnie ich rozterki rozważamy. Bez cenzury. Każdy z bohaterów jest inny i mocno skomplikowany. Jest Tony, gwiazda szkoły o twarzy anioła i jak najczarniejszej duszy i jego dziewczyna Michelle (to chyba najsłabsza postać)- piękna, nieco głupia i mimo wszystko zakompleksiona, oraz najbliższy przyjaciel Sid- ofiara losu, wiecznie spóźniony i śmiertelnie zakochany w Michelle. Anwar i Maxxie, to dwa różne światy. Pierwszy jest Muzułmaninem, który zamiast studiować Koran woli kobiece ciała (tego chłopaka później zobaczyliśmy w „Slumdog Millionaire” Dannego Boyle’a) i Maxxie- gej tancerz. Mieszanka wybuchowa. Jal, to chyba najbardziej poukładana osoba. Córka znanego producenta muzycznego , wychowana bez matki, zaknięta i nieco z boku wydarzeń. I ostatni duet, przyznam szczerze moi absolutni faworyci, Cassie i Chris. Cass ma problemy z odżywianiem, jest niezwykle neurotyczna i po prostu... urocza. Z jej ust padają często słowa „oh Wow, Lovely” i one właśnie najlepiej ją opisują. Chris, to zawadiaka, showman i, mówiąc bez ogródek, ćpun. Jednak nie ma sposobu, by go nie polubić. Pojawia się jeszcze tajemnicza Effy, młodsza siostra Toniego, ale ona królować będzie w sezonie trzecim i czwartym, tzw. drugiej generacji.
Plusem serialu jest świetna muzyka. Twórcy sięgają po najnowsze, alternatywne kawałki, głównie brytyjskich artystów. Każdy odcinek ma osobny soundtrack, naprawdę warty grzechu. Są niezłe zdjęcia i wciągająca fabuła. Dołożę jednak łyżkę dziegciu- pomysł na kolejne serie. Przywiązani do „naszych” bohaterów po dwóch sezonach poznajemy zupełnie nowych ludzi, których perypetie przyjdzie nam oglądać. Niebawem wejdzie sezon piąty, który znów niesie zmiany. To odstraszyło widzów, ale zaś ci, którzy przygodę ze Skins rozpoczęli od ekipy numer dwa, są zachwyceni. Serial świeży, szokujący i dziwnie bliski realnemu żuciu. No i gwarantuję- nie do wyemitowania w telewizji publicznej.

Trailer 

Autorem tekstu jest:
Milena Wrzesień