czwartek, 2 grudnia 2010

Stephen King "Ręka Mistrza"

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Autor: Stephen King
Rok: 2008
Liczba stron: 640
Cena: 39zł


Stephen King i jego nowy horror „Duma Key”, która w Polsce ukazała się pod tytułem „Ręka Mistrza”. Główny bohater to inżynier Edgar Freemantle właściciel firmy budowlanej Freemantle Company, który ulega wypadkowi.
Po wypadku jego życie zmienia się, nie dosyć że stracił rękę zaczyna traci zmysły i kontrolę nad sobą. Jego przyjaciel a zarazem psycholog sugeruje mu odpoczynek. I tak Edgar trafia na wyspę Duma Key na Florydzie należącą do sędziwej już Elizabeth Eastlake. Poznaje tam opiekuna starszej pani z którym się zaprzyjaźnia. Okazuje się, że oboje są szczególnie związani z wyspą. Edgar odkrywa niesamowity talent do malowania, który ujawnia się w momencie gdy jego nieistniejąca ręka zaczyna go boleć. Niestety nie wie, że ten dar przysporzy mu wiele kłopotów i cierpienia.
Książka „Ręka Mistrza” opowiada o przyjaźni, miłości, sztuce, inspiracji. W niesamowity sposób wpływa na wyobraźnię. Warto się poddać jej urokowi.


Autorem tekstu jest:
Ewelina Gąciarz

Spadkobiercy

Twórcy: Dariusz Kamys
Do obejrzenia: TV4,
Comedy Central, Internet
 

Rok: 2009 – do teraz 
Gatunek: opera mydlana, teatr improwizowany


Kto nie widział, czy chociaż nie słyszał o takich niezapomnianych serialach jak „Moda na sukces”, „Dynastia” czy „Dallas”. Serial kabaretowy „Spadkobiercy” jest parodią opery mydlanej, która gości (stety, niestety) na ekranach naszych telewizorów, już od paru dobrych lat.
Akcja rozgrywa się w Los Angeles, w posiadłości państwa Owensów. Głównym bohaterem jest Jonathan Owens (Artur Andrus)- właściciel prężnie rozwijającej się fabryki szkła, weteran z Wietnamu, a zarazem głowa rodziny. Jego starszy syn Billy (Marcin Wójcik) w przyszłości ma przejąć interes ojca, stwarza wrażanie najbardziej stonowanego i ułożonego z trójki rodzeństwa, (lecz to tylko pozory). Młodszego George’a (Robert Górski) wciąż trapią przeróżne problemy oraz dylematy, poza tym zmaga się z licznymi nałogami. Ostatnim z dzieci Jonathana jest Dorin (Joanna Kołaczkowska), (w dzieciństwie porwana i przetrzymywana w łazience, dla 10 $ okupu), zakochana w Kenie Heighly, emigrancie z byłej Czechosłowacji przewiezionym do Stanów w bagażniku trabanta. Jak w każdym „serialowym tasiemcu” występuje przyjaciel rodziny (Warren zawsze służący dobrą radą), jak i wróg (Frank Dealer konkurent w interesach Owensa).
Zaletą scenariusza jest jego brak(!), tzn aktorzy dostają zarys sceny jaką mają odegrać, tuż przed wcieleniem się w role, a więc wszystkie dialogi i zwroty akcji są czystą improwizacją. Z racji tego, że odtwórcy ról nie są przygotowani, a nawet nie mają czas na przemyślenie, tego, co mają powiedzieć sceny są spontaniczne i przekomiczne. Co trochę zdarzają się niekontrolowane wybuchy śmiechu, które postacie starają się zatuszować aktem rozpaczy czy nagłego ataku gruźlicy, co w rzeczywistości jeszcze bardziej rozbawia publiczność. W każdym odcinku zapraszany jest gość specjalny (aktor, satyryk, jednym słowem celebryta), któremu powierzana jest epizodyczna rola. Ma ona zostać odegrana bez wcześniejszego przygotowania, oczywiście.
Odtwórcami głównych ról są najlepsi polscy kabareciarze z Górskim i Andrusem na czele, a więc nie widzimy aktorów na siłę starających się rozbawić publiczność (nie licząc gości, którzy swoją drogą i tak dają radę), tylko ludzi znających się, że tak powiem, na rzeczy. W końcu żyją z rozbawiania publiczności, a to jest główny cel serialu.
Muzyka grana jest na żywo, a więc w zależności jak aktorzy mają zamiar rozegrać daną scenę, orkiestra nadaje temu odpowiednie tło. Płynnie przechodzi z nostalgicznych grzmień, przez pełnych napięcia jazgotów, aż do radosnych kawałków.
Spadkobiercy” to chyba jeden z nielicznych seriali, których naprawdę nie da się przewidzieć, bo w końcu, kto wie, co siedzi w głowie jednego, czy drugiego. Każdy odcinek jest naszpikowany potknięciami kabareciarzy, ale i próbą rozbawienia nie tyle publiczności, co współtowarzyszy na scenie. Na pozór poważne rozmowy o przyszłości firmy, kończą się na gejowskiej przeszłości Billy’ego. Jednym słowem serial jest godny obejrzenia i pozwolenia sobie na uśmiech w ponure dni.

Autorem tekstu jest:
Kasia Pompka

środa, 1 grudnia 2010

Granatowy Prawie Czarny

Reżyser:  Daniel Sanchez Arevalo
Scenariusz: Daniel Sanchez Arevalo
Muzyka: Pascal Gaigne
Rok: Hiszpania 2006
Gatunek: dramat
Długość: 105 min.


Granatowy Prawie Czarny” to określenie koloru, stanu ducha, niepewności, niezdecydowania, specyficznego stanu zawieszenia pomiędzy “ziemią, a niebem”…Definicja jest niejednoznaczna, zależy od punktu widzenia ,doświadczenia,wyobraźni…
Film ten jest pewnego rodzaju szkicem, historią, z pozoru banalną, przedstawioną w dość brutalny, dosadny sposób. Myślę, że to zabieg celowy, by uwypuklić beznadziejność przedstawionych sytuacji.
Pierwsza scena filmu- Jorge (Quim Gutierrez) rozmawia ze swoim ojcem(dozorcą w jednym z drogich apartamentowców).Rozmowa przebiega burzliwie, Jorge kategorycznie odrzuca propozycję ojca, jeśli chodzi o pracę na stanowisku stróża.Ten natomiast, pod wpływem emocji wywołanych rozmową z synem, dostaje udaru mózgu. Dla Jorga ta sytuacja “zatrzymuje” czas…
Kolejna scena rozgrywa się siedem lat później. Widzimy Jorge, który opiekuje się spraliżowanym ojcem. Od dnia wypadku zajmuje również jego posadę.Sprząta budynek, w którym (o ironio !) mieszka jego dziewczyna Natalia (Eva Pallares),studentka farmacji, która jest lepiej sytuowana niż Jorge, żyje w odmiennym środowisku.Jorge dzieli swój czas pomiędzy znienawidzoną pracę, chorego ojca i dziewczynę,która staje się dla niego coraz bardziej obca. Jorge kończy studia i ufa ,że to będzie przepustka do lepszego życia. Karmi się złudzeniami i wierzy, że luksus to gwarancja udanego życia. Zewnętrznym przejawem bogactwa są dla niego drogie garnitury. Posiadanie takowego, staje się dla niego obsesją. Wierzy, że taki “gadżet” pozowli mu wejść do innego,lepszego świata…Jorge swoje marzenia dzieli z przyjacielem- Israelem (Raul Arevalo), który jest zagubiony, a swój czas spędza na dachu jednego z wieżowców, podglądając klientów z pobliskiego salonu masażu.
Kolejna postać to Antonio (Antonio de la Torre),brat Jorge, jego mentalne i wizualne przeciwieństwo. Z pozoru twardziel, wewnątrz romantyk. Przebywa w więzieniu.Tam nawiązuje romans z Paulą( Martą Eturą). Ona, od poczatku znajomości nie ukrywa, że chce mieć dziecko i tylko na tym jej zależy. Dzięki bratu, Jorge poznaje Paulę i nawiązuje z nią niezwykłą relację.Emocje, które ich połączą, obojgu pozwolą odkryć, to co w życiu najważniejsze…
Film przewrotny,przerysowany,pokazujący wieloznaczność każdej sytuacji, różny punkt widzenia.Mnogość beznadziejnych sytuacji, w które wplątani są bohaterowie, pokazuje nieuchronność następowania pewnych wydarzeń.Pośród tego wszechobecnego marazmu pojawia się jednak cień nadziei, na lepsze jutro, na lepszy świat…


Autorem tekstu jest:

Ewelina Cofała

 

Grey`s Anatomy

Twórcy: Shonda Rimes
Do obejrzenia: ABC, Foxlife, internet, czasem Polsat
Rok: 2004- do teraz
Gatunek: Dramat, Obyczajowy

W filmach „Scream” często mówiło się o tym że horrory mają swoje zasady. Od takiej najprostszej jak „nie idź tam gdzie coś stuka” po „nie myj twarzy przy umywalce bo ktoś pojawi się za Tobą”. Zasady w podobny sposób chyba działają przy dramatach. Bo „Grey's anatomy” też takie ma.

Brzmią jednak inaczej. Ale widz oglądając może być pewny że pacjent który komuś wyznał miłość umrze. Być może dostanie nagle ataku, zwymiotuje na kogoś. A Ci którzy mają prosty zabieg- umrą w trakcie, zapadną w śpiączkę lub pojawią się komplikacje.

Grey's Anatomy jest emitowane w stacji ABC od 2004 roku. Główną bohaterką jest Meredith Grey, córka znanej na całym świecie Ellis Grey – wybitnej chirurg. Meredith właśnie zaczyna staż w szpitalu Seattle Grace. To właśnie on jest głównym miejscem akcji serialu. To w nim bohaterowie przeżywają swoje sukcesy, porażki, zakochują się, umierają, przeżywają i wiele innych rzeczy. No i uprawiają seks w kantorkach.

Każdy odcinek serialu przedstawia osobny przypadek który trafia do szpitala. Są one jednak traktowane o wiele mniej szablonowo niż np. w serialu doktor House gdzie podejście do pacjentów przypomina serial „Charmed”.

Serial trwa 7 sezon i choć wiele się już w nim zmieniło, kilka osób opuściło obsadę serialu – ten wciąż nie nudzi. Bo sposób kręcenia na wyjątkowo powolny, dialogi pełne pauz i tak dalej nie są konsekwencją tego że to już 7 rok produkcji. Taki sam styl wypowiedzi był podczas pierwszych odcinków serialu. Być może miało to od razu na celu zamaskowanie tego, że kiedyś odcinki wydawać się będą pisane i reżyserowane w tym samym stylu – a tak naprawdę zabraknie pomysłów.

Na to jednak nie wygląda, nie tak dawno zakończył się 6 sezon serialu. A finał był taki, że chyba każdy widz amerykańskich seriali [ również u nas, w Polsce] wie jak wyglądał finał serialu.

Jest jednak jeden poważny według mnie minus serialu, wcale nie jest nim „monotonność” odcinków. Jest nim dramatyzm. Bo choć uwiebiam w serialu to że wciąż potrafi widza coś wzruszyć – nie widzę w tym sensu. Serial ma w tym wypadku dziwną polityke, jest smutny bez powodu. Piszę tak nie bez powodu, w moim ulubionym i wręcz kultowym dla mnie serialu Ally McBeal jeżeli następowały smutne momenty, dramatyczne – wydawały się mieć jakąś podstawę. Nie były smutne ot tak dla zasady.

Na plus GA zdecydowanie trzeba zaliczyć realizm operacji. Pamiętam jak Izzie Stevens wędrowała po zniszczonym parkingu na parowcu. Znalazła przygniecionego przez samochód człowieka. W bardzo wielkim skrócie, mogę powiedzieć że postanowiła zmniejszyć ciśnienie w jego głowie dlatego... wzięła wiertarkę i podziurawiła głowę. Nie byłoby w tym nic takiego, jeżeli nie to że.... wyglądało jakby naprawdę wiertarką dziurawiła aktorowi głowę! Podobnych sytuacji można spotkać wiele, w finale sezonu 4 skalpelem jedna z postaci rozcina nogę. Idealnie widać jak krew wypływa pod wpływem cięcia.

Odcinki oczywiście są doprawione sporą ilością humoru. I to sprawia że serial wydaje się być idealnie wyważony pod pewnymi względami.

Serial „Grey's anatomy” mogę zdecydowanie polecić każdemu. Być może starsze osoby będą oburzone tym jak tryb życia i sposób prezentowania szpitala jest odmienny od rodzinnego „Na dobre i na złe” ale powinny docenić serial. Bo jest on naprawdę dobry. Naprawdę dobry. Seriously*.




  • Kto ogląda serial, ten wie o co chodzi. XD
Tekst napisał: Damian Łukowiak